Przedmowa

Kiedy Autor telefonicznie opowiedział o swoim przedsięwzięciu, a potem przesłał wstępny manuskrypt, natychmiast wyraziłem gotowość współpracy. Wynikała ona co najmniej z kilku powodów.

Pastora Cezarego Kiewrę, wtedy jeszcze nie prezbitera Kościoła Zielonoświątkowego, bo ordynacja nastąpiła kilka lat później, poznałem w moich czasach studenckich we Wrocławiu. Gdy przez lata słyszałem jego nazwisko, w mej pamięci pojawiał się jedynie ciemnowłosy, zawsze starannie ubrany, duszpasterz małego zboru na Dolnym Śląsku. Po lekturze tej książki zauważyłem jak niepełny, ubogi był mój obraz.

Teraz widzę jego dzieciństwo, skomplikowaną młodość z powodu chaosu wojennego i powojennego, ciężką pracę skazańca w syberyjskim łagrze. A przede wszystkim dostrzegam młodego człowieka, który w tych trudnych warunkach odnalazł Pana Jezusa dzięki posłudze też zesłańca, anioła, posłańca Bożego, późniejszego wiernego przyjaciela Aurela Serafinczana. Nie wstydzę się przyznać, że wiele razy ta książka wzruszyła mnie do łez. Opowieść o prezbiterze Cezarym niesamowicie duchowo ubogaciła moje życie.

Zachwyciła mnie możliwość obserwowania jak w Chrystusie Panu zmieniła się pod każdym względem rzeczywistość Cezarego Kiewry. Dokładnie było widać ją już w łagrze, a później na tle przejmujących losów jego braci. Z radością trzeba zauważyć, że małżonkowie Cezary i Łucja wszczepili piękną, nową gałązkę do genealogii, rodowodu swej rodziny. Chociaż główną postacią opowieści jest Cezary, to trzeba podkreślić, że Łucja również mniej mówiła o modlitwie, a bardziej ją praktykowała. Z radością wspomina swą młodość i szczerą modlitwę: „Boże, obdarz mnie wierzącym mężem. Żeby chociaż krawcem był”. Owocem modlitwy są ich wierzące dzieci, a syn Marek, duchowny Kościoła Zielonoświątkowego, poszedł w duszpasterskie ślady swego ojca i otrzymał z łaski Bożej tak szerokie możliwości głoszenia Ewangelii nie tylko w kraju, ale i na całym świecie, o których nawet Cezary nie był w stanie do końca marzyć. Zresztą na kartkach tej książki pojawiają się inne osoby, które – zgodnie ze swym zrozumieniem Słowa – wiernie i radykalnie służyły Chrystusowi Panu.

Andrzej Mytych, autor, do wspomnianej przesyłki dołączył list, w którym napisał między innymi: „Po skończeniu pracy nad manuskryptem Cezary Kiewra stracił dużą część pamięci, więc udało mi się zdążyć w ostatniej chwili”. Ta myśl uświadomiła mi, że już ostatnia pora – choć jesteśmy w tym bardzo spóźnieni – by „ocalić od zapomnienia” przeżycia wielu sług Ewangelii. Przyszło im żyć i służyć w trudnych czasach. Niejednokrotnie nie mogli o nich mówić, bo groziły za to sankcje karne. Stąd dopiero po przełomie politycznym rozległo się w kręgach literackich – a są już znaczące efekty – powszechne wołanie o wspomnienia, pamiętniki i dzienniki, choćby zesłańców czy przesiedleńców. Ten apel dotyczy w pełni kręgów kościelnych. Niektóre fakty są trudne do odtworzenia, bo zwykli bohaterowie wiary już nie żyją. Myślę przede wszystkim o roku 1950, gdy aresztowano wszystkich przywódców zielonoświątkowych pod absurdalnym zarzutem szpiegostwa na rzecz imperializmu amerykańskiego. Choć książka ogarnia trochę późniejsze lata, to jednak w pełni oddaje atmosferę życia każdego, nie tylko wierzącego człowieka w tym okresie.

Podziękowanie za to wzruszające świadectwo o tym, że Bóg okazuje łaskę i teraz, i aż „do tysięcznego pokolenia tym, którzy Go miłują”.

bp Mieczysław Czajko
Zwierzchnik Kościoła Zielonoświątkowego
w latach 2000 – 2008

Wszelki prawa zastrzeżone © 2013, Andrzej Mytych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>